Polecamy

Listopadowe spotkanie w gorzowskiej bibliotece

Autor: Hanna Ciepiela Biblioteka: Biblioteka Pedagogiczna Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego w Gorzowie Wlkp. Województwo: lubuskie
Data dodania: 07.11.2015

Na wystawie towarzyszącej spotkaniu można było obejrzeć zdjęcia rodzinne Janusza Hrybacza, a także zobaczyć dokumenty świadczące o jego licznych pasjach:  numizmatyce, filatelistyce, szybownictwie, harcerstwie. Bardzo ciekawą lekturą były też jego dzienniki
 z licznych wyjazdów do ukochanego, rodzinnego Wilna, a także z niezwykłej wyprawy do Afryki.
-  Janusz był człowiekiem wspaniałym, zachłannym na życie, nigdy nie marnował czasu i  potrafił… dać się nam we znaki ­– żartowała polonistka Weronika Kurjanowicz, jego wieloletnia koleżanka z pracy w gorzowskim „ekonomiku”. – W pewne wakacje, w czasach PRL-u,  wymyślił sobie podróż statkiem handlowym do Afryki. I popłynął. Zaczął się rok szkolny, jego nie było. Musieliśmy łatać godziny, brać zastępstwa.  W końcu przyjechał. Cały w skowronkach. Do dziś mam afrykańską rzeźbę, którą mi wtedy podarował…

Bardzo ciepło o bohaterze spotkania wypowiadał się też jego sąsiad Jerzy Stańczyk, lekarz, działacz Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego.
 – Byliśmy sąsiadami przez 50 lat i nigdy się nie kłóciliśmy – zapewniał. - On mieszkał na pierwszym piętrze, ja na drugim. Razem chodziliśmy na giełdy kolekcjonerskie. Często stukał miotłą w sufit, abym już po niego schodził.

Janusz Hrybacz przepracował 35 lat w szkolnictwie jako nauczyciel, a potem wizytator.  Był wieloletnim prezesem gorzowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Od 1989 roku należał do Światowego Związku Żołnierzy AK. Pisał artykuły historyczne, wydał książkę „Karta dziejów wileńskiej i nowogródzkiej Armii Krajowej” .

 - Był człowiekiem bezinteresownym, nie umiał się sprzedawać, odcinać kuponów – mówiła W. Kurjanowicz. – Z tej bezinteresowności i dobroci  wzięła się też jego opieka nad bezdomnymi kotami.

Janusz Hrybacz zmarł 4 września 2009 roku.

Maria Downar-Zapolska przytoczyła na koniec historię opowiedzianą jej przez Janusza Popławskiego, następcę Janusza Hrybacza na stanowisku prezesa gorzowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. - Kiedyś Janusz Popławski pojechał na cmentarz. Patrzy, na grobie Janusza Hrybacza siedzi kot. Razem więc z kotem „odmówili” modlitwę. Kot się nawet nie poruszył…

Spotkanie, upamiętniające legendarnego, gorzowskiego nauczyciela, zorganizowała Biblioteka Pedagogiczna Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego w Gorzowie Wlkp.  

Wystawę można oglądać do końca listopada 2015 r.

 

 

Hanna Ciepiela

Fot. Monika Żołędziejewska

 



Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP
Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP
Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP
Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP