Olimpiada medialna. Tylko po co?

tekst: Robert Bogdański, prezes Fundacji Nowe Media

Kto z szanownych Czytelników wie, jakiego znanego blogera spapugowałem tym tytułem? Niech zgłosi się po nagrodę (kontakt@nowemedia.info). Pierwszy e-mail wygrywa, liczy się szybkość reakcji. Nagroda to niespodzianka, ale realna. Żaden tam uścisk dłoni prezesa, albo zaczarowany (czytaj – znikający) ołówek. Pewnie nie porsche (chciałbym dożyć sytuacji, w której polską fundację edukacyjną stać na takie nagrody…), ale coś konkretnego. Nie książka. Byłbym okrutny, gdybym proponował Państwu książkę. Zresztą przecież Państwo mają wszystkie książki tego świata pod ręką…

I od razu drugi konkurs. W ostatnich dniach (piszę to w drugim tygodniu grudnia 2011 r.) polski Internet zalały złośliwe komentarze na temat wideoklipu promującego Warszawę jako miasto-gospodarza Euro 2012. Cudzoziemiec goniący po stolicy piękną Słowiankę zyskał sobie mało chlubny przydomek erection man, a komentarze nie były przychylne, by ująć rzecz najdelikatniej. Pytanie: jaki klip reklamujący jaką inną imprezę sportową w Europie w tymże roku 2012 był wzorcem dla polskiego klipu? I znowu proszę o e-mail pod adres podany wyżej. Kto pierwszy, ten lepszy. Nagroda także nieznana, ale również ciekawa. I bardzo proszę traktować oba konkursy rozłącznie, czyli wysłać po jednym mailu z odpowiedzią na każde z pytań.
Te dwa niewielkie i skromne konkursiki dają przedsmak uczestniczenia w naszej Olimpiadzie Medialnej. Naszej, to znaczy organizowanej przez Fundację Nowe Media i Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Organizujemy ją, aby upowszechniać wiedzę o mediach wśród młodzieży, ale w końcu co szkodzi, jeżeli jakieś nagrody dostaną przy okazji także osoby dorosłe?

Co wiemy o mediach? „Aż za dużo!” – wykrzyknie niejeden. A indagowany dalej, skąd u niego takie przeświadczenie, będzie wskazywał na wszechobecny sos medialny, w którym chcąc, nie chcąc jesteśmy zanurzeni wszyscy. Tylko czy aby nie mylimy kontaktu z wiedzą? Bo z tego, że jesteśmy nieustannie pod obstrzałem mediów, nie wynika jeszcze, że mamy o nich wiedzę.

Niedawno przez media społecznościowe przetoczył się zabawny obrazek przedstawiający test (prawdziwy czy zmyślony, to nie jest istotne) rozwiązany przez ucznia gimnazjum . Zadanie brzmiało: wymień trzy znane ci czasopisma. Młody człowiek wpisał gazetki sklepów Auchan, Biedronki i Tesco. Trzeba było widzieć komentarze! Pełne wyższości, załamujące ręce nad stanem umysłu młodego pokolenia. Tymczasem gimnazjalista faktycznie nie potrafił odróżnić czasopisma od gazetki reklamowej, ale przecież te gazetki także są mediami, co z kolei wszyscy ci, którzy zamieszczali pod obrazkiem złośliwe komentarze, pewnie byliby skłonni ze świadomości wyprzeć (w oczywisty sposób wynikało to z ich wpisów). W paradoksalny sposób zarówno głupstwo, jakie wpisał uczeń, jak i prześmiewcza (no i pełna nieskrywanej wyższości) reakcja tych, co wiedzą więcej, pokazały, że zarówno on, jak i oni potrzebują większej wiedzy. Zanurzenie w medialnym sosie powoduje bowiem, że traci się dystans.

Właśnie takiego dystansu wobec mediów ma uczyć Olimpiada Medialna. Naszym zdaniem zbyt wiele mówi się o społeczeństwie informacyjnym, wręcz o społeczeństwie cyfrowym, a zdecydowanie zbyt mało o jakości obywateli tego społeczeństwa. Jak tak dalej pójdzie, to może się okazać, że wymarzone cyfrowe światy zamieszkują cyfrowi troglodyci dający się nabrać na najprostszą (choć technologicznie wyrafinowaną) manipulację.

Głównymi nagrodami w tym konkursie będą indeksy (oraz roczne czesne) wyższych uczelni: Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, która jest partnerem Olimpiady, i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Specjaliści od edukacji medialnej z tych właśnie uczelni pod naukowym kierownictwem znanego medioznawcy prof. Wiesława Godzica będą też odpowiedzialni za poziom merytoryczny pytań i zadań olimpijskich. Można się więc spodziewać, że nie będzie łatwo. Celem organizatorów jest dotarcie do każdej szkoły średniej i każdego gimnazjum w kraju i to, żeby w eliminacjach wziął udział przynajmniej jeden uczeń z każdej szkoły. To oznacza potencjalny udział prawie 10 tysięcy młodych ludzi. Ponieważ do finału, który odbędzie się pod koniec maja br. w Warszawie w siedzibie SWPS, ma zostać zakwalifikowanych nie więcej niż 75 uczestników, selekcja będzie naprawdę ostra.

Oczywiście zestawy pytań dla gimnazjalistów będą inne niż te dla licealistów, podobnie nagrody. Gimnazjaliści zamiast indeksów otrzymają najnowocześniejsze narzędzia dla prawdziwych cyfrowych obywateli: laptopy, tablety, smartfony, specjalistyczne oprogramowanie itp

Zadania stawiane przed uczestnikami Olimpiady będą zróżnicowane – pierwszy etap to testy, drugi zaś zadania twórcze. Przed startem na stronie internetowej www.olimpiada-medialna.edu.pl każdy chętny będzie mógł porozwiązywać wcześniej próbne testy, aby uświadomić sobie, co może go czekać. Dodatkowo umieszone zostaną fragmenty nagrań audio i video, do których potem będą odnosiły się pytania (opublikowane fragmenty przewyższą liczbą te rzeczywiście użyte).

W pierwszych etapach zadania będą wymagały wykazania się wiedzą i refleksem, bo czas na odpowiedź na jedno pytanie będzie wynosił średnio minutę. Przyda się też umiejętność szybkiego kojarzenia.

W części finałowej testowe sprawdzanie wiedzy ustąpi miejsca sprawdzianowi praktycznemu. Finaliści dostaną za zadanie przygotować własną pracę z użyciem multimediów. Oceny dokona jury składające się z medioznawców i wybitnych dziennikarzy. Byłoby świetnie, gdyby w tej grupie znalazł się jakiś dobry bibliotekarz.

W czasie 2-dniowego zjazdu finałowego uczestnicy zostaną postawieni przed kolejną trudnością: będą musieli pracować w zespole przypadkowych osób, który zostanie utworzony ad hoc po przyjeździe na miejsce. Droga uczestnika Olimpiady Medialnej będzie więc prowadziła od sprawdzania wiedzy do uczestnictwa w „prawdziwym życiu”, w którym kompetencje medialne muszą iść w parze z kompetencjami społecznymi.

Czy ten konkurs da się zorganizować bez współpracy ze strony bibliotekarzy? Pewnie tak. Tylko po co? Zapraszamy więc Państwa do wspólnej pracy i wspólnej zabawy.

Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP
Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP
Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP
Partner wspierający SBPPartner wspierający SBP